
Ostatnio usłyszałam, że nastolatki nie lubią koloru bordowego 😊 Za to lubią gratisy i zakupy w tanich sklepach azjatyckich online. Zakładają, że jeśli coś się nie spodoba, po prostu to wyrzucą. Skoro tanio – to nie szkoda. O ile z kolorystycznymi preferencjami nie da się dyskutować, o tyle model zakupów młodych ludzi powinien budzić nasze zaniepokojenie.
Sprawa jest jednak bardziej złożona.
Po pierwsze- nie dotyczy tylko nastolatków (ilu z nas dorosłych nie zachowuje się podobnie?).
Po drugie- nie ma mocnych dowodów na to, że młodzi rzeczywiście planują wyrzucenie ubrań. Badania pokazują coś innego – może nawet bardziej niepokojącego:
-kupują często, bo jest tanio
-kierują się trendami i chwilową potrzebą
-ubrania noszą bardzo krótko – czasem tylko kilka razy
-łatwo przekonuje ich wszystko, co jest „gratis” – drobne promocje czy bonusy szybko zwiększają ilość zakupów.
Problemem nie jest intencja, tylko efekt.
Ubrania są kupowane z normalną chęcią noszenia ich, a mimo to w naturalny sposób stają się odpadem. To nie jest kwestia złych zamiarów, tylko systemu, który sprawia, że tanie ubrania praktycznie same kończą na wysypiskach lub w oceanach. Nawet świadomi konsumenci ulegają presji szybkiej mody – efekt dzieje się sam.
Kupujesz, bo fajne i tanie.
Zakładasz kilka razy.
Przestaje cieszyć.
Kupujesz kolejne.
Tak powstają góry ubrań na wysypiskach czy tony tekstyliów w oceanach. Najczęściej są to ubrania syntetyczne, które rozkładają się nawet 200 lat (a w wodzie dzieje się to jeszcze wolniej- jednocześnie cały czas uwalniając mikroplastik).
Warto pamiętać, że nastolatki chcą przede wszystkim wyrazić siebie i cenią sobie samodzielność.
Problem w tym, że kupując masowo w fast fashion – nie wyrażają siebie i nie podejmują samodzielnie wyborów, tylko działają dokładnie tak, jak chcą tego duże marki. Fast fashion daje iluzję wyboru. W praktyce każdy ruch klienta już zaplanowano w katalogach marek. Tańczymy jak nam zagrają.
Dlatego zamiast pytać, co młodzi robią źle i oceniać ich wybory warto zapytać: czy w systemie, w którym ubranie może być tańsze niż obiad, w ogóle mają szansę myśleć i działać inaczej?
I jeszcze jedna rzecz – rodzice mają tu ogromne znaczenie. Nie chodzi o zakazy, ale o rozmowę i własny przykład. Tłumaczenie, jak działa rynek mody, że niska cena nie oznacza braku konsekwencji dla środowiska, oraz zachęcanie do refleksji nad zakupami, może pomóc w budowaniu świadomych nawyków. Warto jednak zacząć od siebie. Okres nastoletniego buntu kiedyś minie, a koniec końców nasze dzieci staną się dorosłe. Zdrowe nawyki wyniesione z domu – dotyczące żywienia, dbania o siebie, a także zakupów – będą ich posagiem, z którym wyruszą w świat.
Choć fast fashion pędzi, świadomość i dobre wzorce dają młodym narzędzia do samodzielnych wyborów.
Pozdrawiam, Roksana.
Dodaj komentarz